Shoutbox

Last 5 Shouts:

 

lukasz.nowicki

Kwiecień 23, 2012, 05:25:07
Czyli bardzo sery :-)
 

Grubaz

Kwiecień 12, 2012, 14:10:17
ser very czyli dobre sery ?? ;-)
 

lukasz.nowicki

Kwiecień 11, 2012, 18:25:53
Serwery się znalazły ;-)
 

Karol Misiewicz

Kwiecień 06, 2012, 22:09:15
Gruby apsik ;]
 

Grubaz

Kwiecień 06, 2012, 15:08:09
Aaaaaa PsiK !!!!!

Show 50 latest

Zobacz koniecznie

Na naszym forum lato jest codziennie, ale za oknami też już nadchodzi, więc już najwyższy czas wybrać się na Mazury. Zobacz ofertę Hotele Warmińsko-Mazurskie, aby nie nocować pod gołym niebem.
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Maj 19, 2012, 00:25:52

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

użytkowników
  • Użytkowników w sumie: 249
  • Latest: KalMan
Stats
  • Wiadomości w sumie: 14660
  • Wątków w sumie: 1261
  • Online Today: 12
  • Online Ever: 136
  • (Sierpień 16, 2009, 18:45:34)
Użytkownicy online
Users: 0
Guests: 12
Total: 12

Autor Wątek: Co na torach piszczy, czyli jak piorun trafił trzy razy.  (Przeczytany 407 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline yes35

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1218
Co na torach piszczy, czyli jak piorun trafił trzy razy.
« dnia: Styczeń 20, 2012, 21:22:53 »
Jest luty 2010 roku. Spokojne piątkowe popołudnie. Po obiedzie zasiadam w fotelu aby przejrzeć Gazetę Giżycką. Po zapracowanym tygodniu chwila wytchnienia i czas na wiadomości z miasta. Przegadam z ciekawością stronę po stronie. Tekst w niebieskim obramowaniu, przelatuję jedynie wzrokiem. Ta cotygodniowa relacja z działań i dokonań burmistrza miasta, przypomina czasy „propagandy sukcesu”, czytam ją raczej z obowiązku. I już mam odłożyć gazetę i spędzić spokojny weekend, gdy w oko wpada mi notatka dotycząca rozmów miasta z PKP w sprawie  warunków oddania do użytkowania napowietrznej „kładki” nad torami. Czytam dokładnie dwa razy, bo oczom nie wierzę. Kolej bezczelnie żąda od miasta zamknięcia przejścia przez tory przy ul. Wyzwolenia. Czytam dalej i czuję się jakby trafił mnie piorun. Pani burmistrz wyraża zgodę na likwidację przejścia.

Jest parę rzeczy i spraw na świecie, których nie da się ich objąć ludzkim umysłem. Niestety, od niedawna w moim katalogu spraw niepojętych zagościł jeszcze jeden temat: przejście przez tory przy ulicy Wyzwolenia. Nie mogę zrozumieć, dlaczego miasto decyduje się wydać prawie 9 mln na budowę napowietrznej estakady mimo, że jest to rozwiązanie dalekie od doskonałości  i  jednocześnie wyraża zgodę na zamkniecie funkcjonującego od lat przejścia zamiast je zmodernizować. Koszt takiej modernizacji to zaledwie ułamek (3-5%, wg szacunków PKP) kwoty przeznaczonej na „kładkę”.

Z jednej strony można sobie wyobrazić taką scenę: upalny letni dzień, rozgrzane betonowe schody na wysokość trzeciego piętra, przed „kładką” matka z dzieckiem na ręku chcąca dostać się na plażę, … a w windzie gorąco, jak w szklarni …. chociaż nie, winda będzie pewnie wtedy na złość zepsuta,  jak w dniu oficjalnego otwarcia „kładki”. Nie chcę nawet myśleć, co powie w takim momencie zmęczony życiem lub rumem żeglarz, który przypłynął do Giżycka aby zaznać trochę szczęśliwości, boli go właśnie głowa i próbuje dostać się napowietrzną drogą do sklepu z napojami.
Za drugiej strony, przy ulicy Wyzwolenia mogłoby to wyglądać tak:  płaskie, równe, wygodne i bezpieczne przejście przez jeden tor ze sterowanymi zdalnie szlabanami i monitoringiem telewizyjnym, łączące ścisłe centrum miasta z plażą.

No ale stało się, na zamknięcie przejścia zgoda wydana, sprawa przegrana.

Tymczasem niespodziewanie, parę miesięcy później uśmiecha się do nas szczęście.
PKP zmieniło zdanie. Przejście przy Wyzwolenia będzie mogło pozostać, jeżeli do końca marca 2012r.  zadeklarujemy, że chcemy je zmodernizować. Na wszelki wypadek Pani burmistrz, bez entuzjazmu w głosie, zapytuje na sesji radnych, czy na pewno chcą tego przejścia.  Wynik głosowania niektórych zaskakuje, bo nie było żadnych wcześniejszych ustaleń jak głosować. Radni są za tym, aby przejście zostało zmodernizowane i dalej funkcjonowało. No cóż, pozostaje tylko aby burmistrz wykonał zalecenia radnych i w budżecie na 2012r. uwzględnił środki na jego przebudowę. Sprawy idą nareszcie w dobrym kierunku.

Niestety, jak to często w życiu bywa, szczęście trwa krótko. Na ostatniej ubiegłorocznej „sesji budżetowej” piorun trafia mnie po raz drugi. W budżecie na 2012 zaproponowanym przez burmistrza, nie ma ani złotówki na modernizację przejścia. Mało tego, okazuje się, że przez ostatnie 11 miesięcy (od czasu pisemnej zgody PKP na modernizację przejścia) miasto nie podjęto żadnych działań, nie zrobiło nic, aby przejście mogło istnieć dalej.
Myślę, że piorun  trafił nie tylko mnie. Trafił przede wszystkim strategię rozwoju Giżycka. „...miasto musi otworzyć się na jezioro, ...  to jest strategiczna sprawa dla przyszłości miasta...” - te słowa uzasadniały inwestycje nad jeziorem i nawet budowę samej „kładki”.

W międzyczasie, jako radni, staraliśmy się spowodować działania władz miasta w tej sprawie. Problem był zgłaszany na sesjach, komisja finansów postawiła nawet formalny wniosek o ujęcie modernizacji przejścia w budżecie na 2012r. Bez skutku. Co możemy jeszcze zrobić?

Jako członek klubu „Porozumienia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Giżycka”, mam dużą przyjemność spotykać się z mądrymi i zaangażowanymi w sprawy miasta ludźmi. W najbliższym czasie zbierzemy się po raz kolejny, specjalnie w sprawie  przejścia. Jak zwykle zaprosimy również radnych z klubu „Razem”. Będziemy przekonywali nieprzekonanych i szukali pieniędzy lub sposobu na to aby przejście jednak pozostało.

Koszt budowy przejścia ze zdalnie sterowanymi szlabanami i monitoringiem telewizyjnym, według szacunków PKP, wyniósłby około 420 tysięcy, a w wersji oszczędnościowej (używane szlabany) nawet o połowę mniej. Nie tak dawno znalazły się środki na dodatkowe oświetlenie „kładki” i na nową choinkę przed urzędem za 220 tysięcy zł. Dla mieszkańców i turystów bezpieczne przejście przez tory wydaje się dużo ważniejsze i miasto powinno znaleźć na to środki. Na najbliższej sesji będziemy chcieli spowodować lub nawet wymusić odpowiednie zmiany w budżecie. Życzcie nam aby słynne głosowanie 12:9 na „NIE”, nie miało tym razem miejsca.

 

trafiony dwukrotnie piorunem
radny Jerzy Kiczyński