Shoutbox

Last 5 Shouts:

 

lukasz.nowicki

Kwiecień 23, 2012, 05:25:07
Czyli bardzo sery :-)
 

Grubaz

Kwiecień 12, 2012, 14:10:17
ser very czyli dobre sery ?? ;-)
 

lukasz.nowicki

Kwiecień 11, 2012, 18:25:53
Serwery się znalazły ;-)
 

Karol Misiewicz

Kwiecień 06, 2012, 22:09:15
Gruby apsik ;]
 

Grubaz

Kwiecień 06, 2012, 15:08:09
Aaaaaa PsiK !!!!!

Show 50 latest

Zobacz koniecznie

Na naszym forum lato jest codziennie, ale za oknami też już nadchodzi, więc już najwyższy czas wybrać się na Mazury. Zobacz ofertę Hotele Warmińsko-Mazurskie, aby nie nocować pod gołym niebem.
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Maj 23, 2012, 03:59:24

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

użytkowników
  • Użytkowników w sumie: 249
  • Latest: KalMan
Stats
  • Wiadomości w sumie: 14660
  • Wątków w sumie: 1261
  • Online Today: 7
  • Online Ever: 136
  • (Sierpień 16, 2009, 18:45:34)
Użytkownicy online
Users: 0
Guests: 10
Total: 10

Autor Wątek: Dowcip dnia  (Przeczytany 13530 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3511
  • Carpe jugulum
Dowcip dnia
« dnia: Listopad 21, 2008, 16:56:07 »
Tak to sobie nazwałem, z ideą, że każdy, komu jakiś dowcip się danego dnia spodobał, to napisze. Ale ogólnie chodzi o to, żeby było śmiesznie.

Przychodzi kobietka do swojego szefa i mówi, że nie przyjdzie do pracy, bo jest chora.
 - A konkretnie, to co pani jest? - pyta szef.
 - Mam jaskrę analną.
 - Że co!? Czym to się objawia??
 - Po prostu nie widzę dziś możliwości przytoczenia swojej dupy do pracy...

Offline liberalis

  • Uczeń - 8 kup
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 21, 2008, 17:00:01 »
8-latek prosi ojca, żeby mu kupił rowerek. Ojciec tłumaczy mu, że nie może, bo nastał kryzys, mają niespłacone kredyty, a matka właśnie straciła robotę.
Na drugi dzień synek się pakuje.
Co robisz? pyta ojciec.
Wyjeżdżam.
Ale dlaczego?
Wczoraj wieczorem przechodziłem koło waszej sypialni i słyszałem jak mama wołała: "och, zaraz odlecę", a ty powiedziałeś: "ja też zaraz dojdę". Pierdolę, nie zostanę tu sam z niespłaconym kredytem i jeszcze do tego bez rowerka.
What don’t kill ya make ya more strong!

moris

  • Gość
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 22, 2008, 23:12:40 »
Blondynka dzwoni do warsztatu samochodowego.
- Coś mi spod auta kapie, takie ciemne, gęste...
Mechanik:
- To olej.
Blondynka:
- OK, oleję.
« Ostatnia zmiana: Listopad 22, 2008, 23:14:26 by moris »

Offline adrianoo

  • Uczeń - 9 kup
  • *
  • Wiadomości: 16
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 23, 2008, 10:15:50 »
Siedzą w gównie dwa robaczki: tatuś i synek. Synek pyta:
- Tato, już tyle lat mieszkamy tutaj, w tym gównie. Powiedz tato, czy moglibyśmy mieszkać na przykład w jabłuszku?
- Tak synku, moglibyśmy.
- A moglibyśmy mieszkać w gruszeczce?
- Tak synku, w gruszeczce też.
- A w brzoskwince?
- W brzoskwince też.
- A na przykład... w winogronku?
- W winogronku też moglibyśmy.
- To czemu ciągle mieszkamy w tym gównie?
- Bo, synu, jest takie pojęcie: ojczyzna...

Offline jagoda

  • Administrator
  • Uczeń - 7 kup
  • *
  • Wiadomości: 141
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 23, 2008, 11:48:32 »
Siedziały trzy myszy w barze. Każda z nich chciała udowonić jakim to jest chojrakiem.
Pierwsza z myszy mówi:
- Ja to biorę trutkę na szczury, dzielę na części i wciągam nosem.
Druga na to:
- Ja podchodzę to pułapki na myszy i ćwiczę bicepsy.
Trzecia nic się nie powiedziała tylko wstała. Jak zbliżała się do wyjściowych drzwi jedna z myszy spytała się:
- A ty dokąd idziesz?
Na to trzecia mysz:
- Idę pobzykać kota.

Offline Helios

  • Pride
  • Uczeń - 4 kup
  • *
  • Wiadomości: 409
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 23, 2008, 19:44:03 »
Telewizja radziecka kręci film o dobroci Stalina.
Do Stalina podchodzi dziecko:
- Wujek! Daj cukierka!
Stalin:
- Spier.....!
W tym momencie kamera najeżdża na wielką planszę z napisem:
A MÓGŁ ZABIĆ!!!

Szeregowiec przychodzi do dowódcy:
- Towariszczi, tanki jadą!!!
- Skolko ich?
- Wosiem.
- To bieri granat i rozgoni tanki.
Po chwili:
- Rozgonił tanki?
- Rozgonił.
- To oddawaj granat!
XXI wiek...co bym nie napisał, Ameryki nie odkryję ;)
Polacy, nie bądźcie minimalistami!!

Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3511
  • Carpe jugulum
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 25, 2008, 22:43:09 »
Rozmawia dwóch Żydów, jeden się żali:
- Jak to jest, w jednym czasie otworzyliśmy gorzelnie, w jednym czasie wypuściliśmy na rynek wódkę wypędzoną według tej samej receptury, nazwaliśmy ją każdy od swojego nazwiska, twoja się sprzedaje, a moja zalega w magazynach...
- Ech, Kacman, jak ty zaczniesz filozofować...

Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3511
  • Carpe jugulum
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 25, 2008, 23:05:31 »
Kaznodzieja wygłasza niedzielne kazanie na temat przebaczenia. Po płomiennej przemowie pyta zgromadzonych:
- Ilu z was, bracia, przebaczy swoim wrogom?
Połowa wiernych podnosi ręce do góry. Niezadowolony kaznodzieja kontynuuje kazanie. Mija 20 minut i znowu pyta:
- Ilu z was, bracia, przebaczy swoim wrogom?
Tym razem zgłasza się jakieś 80%. Kaznodzieja jeszcze zawiedziony wraca do kazania. Mija kolejne 30 minut. Kaznodzieja znowu pyta:
- Ilu z was, bracia, przebaczy swoim wrogom?
Ponieważ wszyscy już myślą o obiedzie, wszyscy podnoszą ręce do góry. Wszyscy z wyjątkiem staruszki z drugiego rzędu. Kaznodzieja pyta:
- Dlaczego pani nie chce przebaczyć wrogom?
- Nie mam żadnych.
- Jakie to niezwykłe! Ile pani ma lat?
- 93.
- Niech pani wyjdzie na środek i powie wszystkim jak to możliwe, żeby w takim sędziwym wieku nie mieć żadnych wrogów.
Staruszka nieśmiało wychodzi na środek, bierze mikrofon i mówi:
- Przeżyłam wszystkich sku..synów!

Offline misu

  • Uczeń - 9 kup
  • *
  • Wiadomości: 13
  • Pozdrawiam
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 25, 2008, 23:35:08 »
Małżeństwo obchodzi 25 rocznicę ślubu.
Równocześnie małżonkowie świętują 50 rocznicę urodzin każdego z nich.
Podczas ceremonii pośród gości zjawia się wróżka i mówi:
 - Kochani! Jako nagrodę za Waszą wierność przez te wszystkie lata
małżeństwa, chcę spełnić każdemu z was po jednym największym marzeniu!
Żona podekscytowana ogłasza:
- Pragnę odbyć podróż z mężem dookoła świata!
Po dotknięciu różdżką przed żoną pojawiają się bilety lotnicze oraz stos
voucherów do hoteli na całym świecie.
Mąż patrzy na te bilety, potem na żonę ... zastanawia się jeszcze przez chwilę i mówi:
- Wizja wspaniała! Ale taka okazja może się już nie powtórzyć,
dlatego wybacz mi, kochanie, ale moim pragnieniem jest mieć żonę o 30
lat młodszą niż ja!
Żona stanęła jak wryta. Wróżkę też prawie wmurowało w ziemię,
lecz słowo się rzekło ... i patrząc na żonę dotyka męża różdżką,
zmieniając go w 80-cioletniego staruszka.

Jaki stąd morał?...
Fakt, że mężczyźni to czasem skurwiele
I robią w życiu złych rzeczy wiele.
Ale pamiętaj, że wróżki, niestety,
To na tym świecie ... wyłącznie kobiety!


Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3511
  • Carpe jugulum
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 26, 2008, 11:07:34 »
Do obory wchodzi, powiedzmy nienachalnej urody krowa. Byki patrzą na nią,
chrząkają nerwowo, w końcu jeden z nich mówi:
- No panowie! Pałka, zapałka dwa kije, kto się nie schowa ten kryje!

Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3511
  • Carpe jugulum
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 26, 2008, 22:51:08 »
Żona na więziennym widzeniu u męża:
- Mireczku, jak ty tu tak siedzisz, a ja sama w domu... Zdradziłam cię, muszę ci się przyznać...
- Wiesz, kochanie, ja ciebie też tutaj zdradziłem.
- Ale najdroższy, musisz wiedzieć, że ja nie chciałam...
- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo ja nie chciałem!

Offline Helios

  • Pride
  • Uczeń - 4 kup
  • *
  • Wiadomości: 409
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 30, 2008, 15:46:46 »
Po skończonym egzaminie profesor wpisał do indeksu studenta tylko jedno słowo – "Idiota".
Ten przeczytał, popatrzył na profesora i mówi:
- Ależ pan roztargniony, miał pan wpisać ocenę, a pan się podpisał.

Fotograf jest gościnnie na kolacji u znajomego. Oglądają jego fotki, gospodyni zachwycona:
- Ależ przepiękne zdjęcia, musi mieć pan bardzo drogi aparat.
Gość nie skomentował. Po zjedzonej kolacji, zbiera się do domu. W drzwiach całuje szarmancko panią domu w dłoń żegnając się słowami:
- Kolacja była wyśmienita, wręcz wspaniała, musi mieć pani bardzo drogie garnki...

Raz u księdza kapucyna,
tak spowiada się chłopczyna:
- Całowałeś?
- Całowałem, proszę księdza.
- Przecież to rozpusta,
całowałeś dziewczę w usta?!
- Trochę niżej, proszę księdza.
- Jak ja żyję?
całowałeś dziewczę w szyję?
- Trochę niżej, proszę księdza.
- Co za gust.
Całowałeś dziewczę w biust?
- Trochę niżej, proszę księdza.
- No to weźmy wszystko w kupę,
całowałeś dziewczę w dupę?
- Niechaj będę potępiony,
całowałem z drugiej strony!
XXI wiek...co bym nie napisał, Ameryki nie odkryję ;)
Polacy, nie bądźcie minimalistami!!

Offline Flying Dutchman

  • The Independent
  • Uczeń - 7 kup
  • *
  • Wiadomości: 88
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 01, 2008, 16:16:42 »
Pijany mężczyzna sika pod ścianą dużego domu w środku miasta. Obok przechodzi zgorszona pani i patrzy się na niego i mówi:
-Ale bydle!
Na to on:
-Niech się pani nie boi, mocno go trzymam...
Każdy krok zostawia ślad; pracuj wytrwale, a osiągniesz postępy

Offline liberalis

  • Uczeń - 8 kup
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 01, 2008, 18:54:04 »
Spotyka się dwóch kumpli.
- Kto Ci podbił oko?
- Żona kurczakiem.
- Jak to?
- No otworzyła lodówkę, schyliła się po kurczaka a ja ją wtedy od tyłu. A ona odwróciła się i mnie walnęła tym kurczakiem.
- To ona nie lubi od tyłu?
- Lubi, ale nie w TESCO.
What don’t kill ya make ya more strong!

Offline Helios

  • Pride
  • Uczeń - 4 kup
  • *
  • Wiadomości: 409
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 01, 2008, 18:55:31 »
Chyba obaj z jednej stronki te dowcipy wzięliście, bo pamiętam, że oba te kawały czytałem kiedyś w bardzo bliskim odstępie czasowym  8)
XXI wiek...co bym nie napisał, Ameryki nie odkryję ;)
Polacy, nie bądźcie minimalistami!!

Offline liberalis

  • Uczeń - 8 kup
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 01, 2008, 19:04:26 »
Może gdzieś były na jednej stronie, jednak zapewniam Cię, że na tę stronę Latający Holender nie wchodzi chyba, że ukrył przed nami swoje zainteresowania :)
What don’t kill ya make ya more strong!

Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3511
  • Carpe jugulum
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 02, 2008, 21:17:01 »
Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią...
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże, jak to boli!
- Który to konkretnie?
- A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...

Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3511
  • Carpe jugulum
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 02, 2008, 21:22:03 »
Żona leży na łożu śmierci, jest naprawdę cieniutko. Mąż przychodzi i pyta:
- Kochanie, co mogę jeszcze dla Ciebie uczynić przed Twoim odejściem?
- Chciałabym abyś mnie ten ostatni raz jeszcze przeleciał - mówi żona ostatkiem sił.
- Ależ kochana, przecież Ty tego nie wytrzymasz!
- Nie martw się, jakoś sobie poradzimy.
Kochali się a potem poszli spać. Rano mąż zatroskany, czy żona jeszcze żyje idzie do jej pokoju, żony nie ma... Idzie do kuchni, a żonka krząta się cała w skowronkach, ani śladu choroby!
- No... ale jak to się stało?
- Kochany, seks z Tobą mnie uzdrowił, czuję się wspaniale!
Mąż poszedł do siebie do pokoju i gorzko zapłakał. Żona podchodzi i pyta:
- No co Ty kochanie, smucisz się, że wyzdrowiałam?
Na to mąż łkając:
- Nie, to nie to. Pomyślałem sobie ilu ludzi mogłem uratować: babcia, ciocia, wujek Heniek...

perva

  • Gość
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 02, 2008, 21:24:13 »
Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią...
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże, jak to boli!
- Który to konkretnie?
- A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...
To ten lekarz też musial byc nieco przyglupi, bo jak by ta panią trzmiel w palec użądlił, to od razu było by widać w który...

Offline Flying Dutchman

  • The Independent
  • Uczeń - 7 kup
  • *
  • Wiadomości: 88
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 02, 2008, 22:39:39 »
Sąsiad pyta sąsiadkę:
- Przepraszam, to przypadkiem nie wasz syn?
- Nasz, ale żeby przypadkiem, to pierwsze słyszę.
Każdy krok zostawia ślad; pracuj wytrwale, a osiągniesz postępy

Offline young

  • Uczeń - 2 kup
  • *
  • Wiadomości: 774
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 04, 2008, 21:45:13 »
Powaliło mnie na kolana....

Na wykładzie prof. Miodka.
- Panie profesorze, czy forma "porachuje" jest poprawna?
- Oczywiście. Ale czyż nie lepiej będzie brzmiało "już czas panowie?"

Leżę...
Nie sztuką jest powiedzieć "co" się zrobi, lecz "jak"...

Offline Helios

  • Pride
  • Uczeń - 4 kup
  • *
  • Wiadomości: 409
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #21 dnia: Grudzień 04, 2008, 21:48:57 »
Heh, pamiętam, że mnie też to rozwaliło, gdy pierwszy raz to przeczytałem. Było też inne przekształcenie innego słowa, ale niestety nie pamiętam...

Student chciał sobie dorobić i przyjął się jako przewodnik po Krakowie. Dostał wycieczkę Amerykanów i oprowadza ich. Pokazuje im bramę Floriańską i opowiada o murach obronnych.W pewnej chwili jeden turysta pyta się:
- Ile lat budowali te mury?
Student nie wie, ale odpowiada z głupa
-10 lat
- U nas w Ameryce to by zbudowali je w 5 lat
Student nic nie mówi, tylko prowadzi turystów na rynek i opowiada o sukiennicach, nagle ten sam turysta się pyta:
- A ile lat budowali te sukiennice?
Student niewiele się namyślając mówi
- 3 lata
- U nas to by wybudowali w 1,5 roku.
Studentowi gule na szyi wyszły, ale nic prowadzi wycieczkę dalej i przechodzi koło Wawelu i nic nie mówi.Turysta nie wytrzymał i pyta się:
- Panie a to co za budynek?
- Kurde nie wiem wczoraj tego nie było!
XXI wiek...co bym nie napisał, Ameryki nie odkryję ;)
Polacy, nie bądźcie minimalistami!!

Offline Flying Dutchman

  • The Independent
  • Uczeń - 7 kup
  • *
  • Wiadomości: 88
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #22 dnia: Grudzień 04, 2008, 22:55:20 »
Kumpel do kumpeli: - Słuchaj, czy nie zostawiłem przypadkiem u Ciebie komórki na ostatniej imprezie?
- Tak, zostawiłeś. Odbiór za 9 miesięcy!
Każdy krok zostawia ślad; pracuj wytrwale, a osiągniesz postępy

Offline Helios

  • Pride
  • Uczeń - 4 kup
  • *
  • Wiadomości: 409
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 17, 2008, 16:03:06 »
Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant.
- To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma - powiedział jeden z siedzących przy stole.
Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci.
Zaczęła się zadyma.
----------------------------------------------------------------------
Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem i patrząc prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W końcu mówi: - Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem.
Bormann patrzy na przybysza z wyraźnym niesmakiem:
- Gabinet Stirlitza jest piętro wyżej - odpowiada
----------------------------------------------------------------------
Wróciwszy do swego gabinetu, Muller zauważył, że Stirlitz podejrzanie kręci się w pobliżu sejfu.
- Co tu robicie, Stirlitz? - srogo zapytał.
- Czekam na tramwaj - odparł Stirlitz.
- W porządku! - rzucił Muller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał: Jakiż u diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było.
- Pewnie już odjechał - pomyślał Muller.
----------------------------------------------------------------------
Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały.
XXI wiek...co bym nie napisał, Ameryki nie odkryję ;)
Polacy, nie bądźcie minimalistami!!

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Dowcip dnia
« Odpowiedź #24 dnia: Grudzień 17, 2008, 16:25:16 »
Przy tej okazji przypomniał mi się słynny peerelowski komiks o przygodach kapitana milicji Żbika i sposób w jaki kapitan Żbik zdemaskował groźną szajkę, szykującą się do napadu na bank.
Otóż, kapitan Żbik otrzymał informację, iż szykuje się napad na bank i w cywilnym przebraniu obserwował bankowe przedpole. Na bankowym przedpolu nic się nie działo. Od czasu do czasu przedreptał jakiś przechodzień, ekipa porządkowa zamiatała liście, bo była jesień. Zamiatacze właśnie zrobili sobie przerwę, jeden z nich poczęstował kolegów papierosami i rozmawiali sobie paląc, wsparci na miotłach. Nagle zawodowy instynkt kapitana Żbika zadziałał: - robotnicy, a palą "Carmeny"* - pomyślał Żbik i... aresztował szajkę groźnych bandytów  :)

* młodszemu pokoleniu zapewne należy wyjaśnić, iż "Carmeny" były najbardziej ekskluzywnymi i najdroższymi papierosami produkowanymi w PRL-u; po "Carmenie" w paszczy można było rozpoznać wroga klasowego - zgniłego inteligenta, badylarza lub prywaciarza; klasa robotnicza truła  się kolektywnie "Sportami", zaś inteligencja pracująca "Klubowymi", ewentualnie "Extra Mocnymi", na Podhalu popularne były "Giewonty", a nad morzem "Albatrosy" :)
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)