Shoutbox

Last 5 Shouts:

 

yes35

Styczeń 20, 2012, 21:29:50
Trza coś wrzucać bo forum zdechnie
 

Grubaz

Grudzień 11, 2011, 13:36:02
nieżywej tyż ;-)
 

yes35

Grudzień 09, 2011, 07:47:54
żywej duszy na forum
 

Wiatru Cień

Grudzień 01, 2011, 11:02:48
W klepie wam Klepke:)
 

yes35

Listopad 16, 2011, 16:23:12
klep,klep, klep ....

Show 50 latest

Zobacz koniecznie

Na naszym forum lato jest codziennie, ale za oknami też już nadchodzi, więc już najwyższy czas wybrać się na Mazury. Zobacz ofertę Hotele Warmińsko-Mazurskie, aby nie nocować pod gołym niebem.
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Luty 09, 2012, 15:29:16

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

użytkowników
Stats
  • Wiadomości w sumie: 14653
  • Wątków w sumie: 1259
  • Online Today: 15
  • Online Ever: 136
  • (Sierpień 16, 2009, 18:45:34)
Użytkownicy online
Users: 0
Guests: 14
Total: 14

Autor Wątek: Partyzancka historia spod Orłowa  (Przeczytany 2321 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Partyzancka historia spod Orłowa
« dnia: Grudzień 22, 2008, 00:58:38 »
Do otworzenia tego wątku natchnęła mnie dyskusja w temacie "Born in PRL", a właściwie jej fragment, gdzie Łukasz Nowicki i Helios spierają się o "grzechy" i "szczytność celów" WiN-u. Otóż...

Nieopodal przysiółka Gajrowskie koło Orłowa, na  samym skraju Puszczy Boreckiej, stoi sobie zarośnięte wzgórze, a na nim metalowy krzyz i tablica upamiętniająca śmierć 24 partyzantów III Wileńskiej Brygady Narodowego Związku Wojskowego. Krzyż został ustawiony na ich zbiorowej mogile.

Oddział ten był dowodzony przez sławetnego "Burego" - kapitana Romualda Rajsa. Oficjalne źródła podają, iż przedzierajaca się przez dawne Prusy Wschodnie na Zachód brygada została tutaj otoczona i rozbita przez oddziały KBW i NKWD w końcu kwietnia 1946 r. Starzy mieszkańcy Gajrowskich i Orłowa twierdzą, że stało się to jeszcze zimą, bo ziemia była mocno zmarznięta, kiedy chowali zabitych. Przez całą PRL wioskowi nosili na "zakazaną" mogiłę kwiatki i zapalali świeczki w Święto Zmarłych, a przed paru laty stanął tam krzyż i tablica, ufundowana przez pozostałych przy życiu kombatantów NZW.

Niby patriotyzm został doceniony i historycznej sprawiedliwości stało się zadość, gdyby nie pewien szkopuł. III Wileńska Brygada przebijała się na Mazury z Podlasia, gdzie wcześniej urządziła krwawą łaźnię... miejscowej ludności białoruskiej. Z rozkazu "Burego" wymordowano i spalono kilka wsi, a najbardziej spektakularną sprawą było "zaaresztowanie" przez żołnierzy "Burego" kilkudziesięciu furmanek wraz z woźnicami, które jechały po drewno do Hajnówki. Partyzantom potrzebny był transport, więc wykorzystali te podwody, po czym woźniców polskiego pochodzenia (katolików) puscili do domów, a 30 furmanów białoruskich (prawosławnych) - rozstrzelali. Dzisiaj nazwano by to "czystką etniczną", ale sądy III i IV RP umorzyły sprawę (wniesioną przez rodziny pomordowanych) z braku dowodów, chociaż IPN wydał oświadczenie w którym czytamy: "Zabójstwa furmanów i pacyfikacji wsi w styczniu i lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa". Chociaż tyle...

Brygadę rozbito pod Orłowem i Gajrowskimi niedługo potem. W mogile na wzgórzu na pewno spoczywają również ci żołnierze "Burego", którzy palili "białoruskie" wsie na Podlasiu oraz rozstrzeliwali prawosławnych furmanów. Paradoksalnym zrządzeniem losu o ich zapomnianą mogiłę dbali przez całą PRL grekokatolicy, zamieszkujący od 1947 r. Orłowo i Gajrowskie.

Nie wiadomo jakim cudem z pogromu w Puszczy Boreckiej uszedł sam "Bury". Objawił się później w Elblągu, a aresztowano go na Dolnym Śląsku. Został skazany na  śmierć i stracony w Bialymstoku w 1950 r.

Tak sobie myślę, że wojna to straszna rzecz, bo wyzwala w ludziach najgorsze instynkty i popełniają wówczas często czyny, które później, choćby się bardzo chciało, trudno wybielić i owinąć w "chlubne niepodległosciowe sztandary" oraz zaopatrzyć w "szczytne cele" :(
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2008, 02:37:35 by vooda »
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

Offline tropiciel

  • Uczeń - 9 kup
  • *
  • Wiadomości: 44
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 22, 2008, 06:35:53 »
co do terminu tego wydarzenia to cały czas przewija się data- 16 lutego 1946, a nie kwiecień. W czasie walk z NKWD oddział "Burego" miał stracić wszystkie tabory.

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 22, 2008, 10:36:58 »
Większosć źródeł, które penetrowałem podaje kwietniową datę, ale ja też wierzę mieszkańcom i Waldkowi Brendzie :D Na tablicy pamiatkowej również jest podana data 16 lutego 1946 r., a więc brygada "Burego" przybyła na Mazury bezpośrednio po pacyfikacjach na Podlasiu i morderstwie, popełnionym na prawosławnych furmanach. Najprawdopodobniej owe tabory, przejęte przez NKWD i KBW w Orłowie i Gajrowskich, to były właśnie furmanki tych nieszczęśników. Pomyliłem sie w poprzednim poście co do jednego - wiadomo jak "Bury" uszedł z pogromu: podzielił resztę oddziału na mniejsze grupy, które nocą przebiły się z okrążenia i skoncentrowały później w rejonie Łomży. Była to największa bitwa partyzancka w naszej okolicy i na całych Mazurach.

Parę kilometrów dalej w głąb Puszczy Boreckiej, przy skrzyżowaniu dróg w Leśnym Zakątku stoi sobie z kolei pamiatkowy kamień z orłem bez korony i czerwoną gwiazdą, upamiętniajacy mjr. Henryka Mereckiego i jego sowieckich dywersantów, którzy tutaj ostro działali w 1944 r. Merecki był AK-owcem, który w pewnym momencie przeszedł na sowiecką stronę, za co po demobilizacji został zastrzelony przez dawnych towarzyszy broni z AK w rodzinnej Niemcowiźnie pod Suwałkami. Takie piękne, puszczańskie paradoksy polskiej historii  :D
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

Offline lukasz.nowicki

  • T'aekwondo Spirit
  • Administrator
  • Mistrz - 3 dan
  • *
  • Wiadomości: 3510
  • Carpe jugulum
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 22, 2008, 10:46:36 »
Tutaj przynajmniej IPN musiał coś powiedzieć, bo parę rzeczy było jasne.
Natomiast gdy o czynach noszących znamiona czystek etnicznych niejakiego "Ognia" chciał mówić słowacki historyk, to IPN gościa już dwa razy wyrzucał z zebrania, nie dając mu wygłosić referatu.

perva

  • Gość
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 22, 2008, 11:54:25 »
Pozwolę sobie wkleić tutaj cytat z Wikipedii (choć tego nie lubię, ale są tam zawarte interesujące informacje z ustaleń historyków)-opracowanie o "Burym". Moim zdaniem dosyć ciekawe i rzucające nieco więcej światła na przedstawione przez voodę, dosyć stronniczo, fakty. Opracowanie wyjaśnia motywy jakie kierowały "Burym", zwłaszcza jeżeli chodzi o stosunek do ludności białoruskiej. Wskazuje tez na ciekawy fakt, ze nie działał on popełniając owe czystki etniczne, jako AK-owiec, ale watażka samozwańczej grupy "partyzanckiej", przypuszczalnie będacej  w nieformalnym związku z PPR.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Romuald_Rajs



Posty połączono: Grudzień 22, 2008, 12:52:54
Tutaj przynajmniej IPN musiał coś powiedzieć, bo parę rzeczy było jasne.
Natomiast gdy o czynach noszących znamiona czystek etnicznych niejakiego "Ognia" chciał mówić słowacki historyk, to IPN gościa już dwa razy wyrzucał z zebrania, nie dając mu wygłosić referatu.

No cóż, Słowacy w czasie II WŚw byli okupantami, a Kuraś  chyba po prostu z opóznieniem likwidowal współpracowników gestapa i osobniki, które były współodpowiedzialne za przegraną Konfederacji Tatrzańskiej. Dotyczyło to też tzw. Gorallenvolk-tu wchodziły tez względy osobiste, bo wymordowali mu rodzinę. Co do likwidowania  Zydow, to cóż, wiadomo, że Zydzi byli głównymi konfiidentami NKWD zarówno w 1939 r, jak i potem  i stanowili ogromny odsetek władz narzuconych Polakom przez sowietów- np. cały skład PKWN, wiekszość  wierchuszki UB w poczatkach PRL (dopiero Moczar zrobił czystkę), więc nie ma się co dziwić, że podziemie narodowe ich zbytnią sympatią nie darzyło. Zresztą, Kuraś  nawet przynależał do oddziału AL dowodzonego przez niejakiego Izaaka Gutmana, więc znał sytuację, niejako od podszewki.
Do tej pory wielu  ubeckich oprawców  zyje sobie spokojnie w Izraelu i nie mozna ich tknąć... ba!, nawet mówić o tym głośno nie można...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2008, 12:54:53 by perva »

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 22, 2008, 13:22:26 »
Nie wiem, gdzie ta moja "stronniczość" - opisałem fakty, nie interpretując "ideowo" czystek Rajsa na Podlasiu. Znaczy się nie usprawiedliwiałem bohatera, który eliminował ludność białoruską, potencjalnie wrogą Polakom, więc jestem "stronniczy"?

Natomiast określajac Rajsa "watażką samozwańczej grupy partyzanckiej" popełniasz Perva wręcz obrazę majestatu, za którą kombatanci NZW i "obozu narodowego" moga Cię "ukrzyżować". III Wileńska Brygada powstała z trzonu V Brygady Wileńskiej AK, kiedy kpt. Rajs nie podporządkował się rozkazowi o jej rozwiązaniu i wraz ze swoimi żołnierzami wszedł w struktury Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, będącego "ramieniem zbrojnym" Stronnictwa Narodowego. AK została rozwiązana 19 stycznia 1945 r., ale już wcześniej jej struktury zostały zinwigilowane (na skutek rozkazu o ujawnianiu się w akcji "Burza") i sparalizowane przez sowietów, więc oficerowie, którzy chcieli dalej prowadzić walkę z wrogiem komunistycznym szukali innych dróg. NZW weszło w 1946 r. w struktury tzw. Komitetu Porozumienia Organizacji Polski Podziemnej, gdzie funkcjonowało wspólnie z WiN-em, więc gadanie o jakiejkolwiek "samozwańczej grupie partyzanckiej" - w kontekscie III Wileńskiej Brygady NZW, dowodzonej przez "Burego" - jest bredzeniem.
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

perva

  • Gość
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 22, 2008, 14:00:44 »
Nie wiem, gdzie ta moja "stronniczość" - opisałem fakty, nie interpretując "ideowo" czystek Rajsa na Podlasiu. Znaczy się nie usprawiedliwiałem bohatera, który eliminował ludność białoruską, potencjalnie wrogą Polakom, więc jestem "stronniczy"?

Natomiast określajac Rajsa "watażką samozwańczej grupy partyzanckiej" popełniasz Perva wręcz obrazę majestatu, za którą kombatanci NZW i "obozu narodowego" moga Cię "ukrzyżować". III Wileńska Brygada powstała z trzonu V Brygady Wileńskiej AK, kiedy kpt. Rajs nie podporządkował się rozkazowi o jej rozwiązaniu i wraz ze swoimi żołnierzami wszedł w struktury Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, będącego "ramieniem zbrojnym" Stronnictwa Narodowego. AK została rozwiązana 19 stycznia 1945 r., ale już wcześniej jej struktury zostały zinwigilowane (na skutek rozkazu o ujawnianiu się w akcji "Burza") i sparalizowane przez sowietów, więc oficerowie, którzy chcieli dalej prowadzić walkę z wrogiem komunistycznym szukali innych dróg. NZW weszło w 1946 r. w struktury tzw. Komitetu Porozumienia Organizacji Polski Podziemnej, gdzie funkcjonowało wspólnie z WiN-em, więc gadanie o jakiejkolwiek "samozwańczej grupie partyzanckiej" - w kontekscie III Wileńskiej Brygady NZW, dowodzonej przez "Burego" - jest bredzeniem.

Po prostu, podałes te fakty jako skutek bez przyczyny. To tak, jak byś napisał, że "Polacy zdobyli w 1945 Berlin a wielu Niemcow zginęło."-jak to odbierzesz? Nie jako przykład napaści Polski na niewinnych niemiaszków i czystkę etniczną? Bez podania kontekstu, jest to manipulacja :)
 Jeżeli wyzsze dowództwo rozwiązuje formację zbrojna, a jakis niższy dowódca oddziału się temu nie podporządkuje, to, formalnie, dowodzi samozwańczą grupą. Fakt, pózniej przeszedł do NZW - tu masz racje, popełniłem pomyłke w interpretacji. Pomijam , że powstanie NZW było czymś całkowicie chybionym-przyniosło tylko szkodę Polsce bo  stworzono organizację pozbawioną jakiegokolwiek umocowania prawnego i państwowego(AK i organizacje powstałe po jego rozwiązaniu miały umocowanie w rządzie emigracyjnym), a dopiero w pózniejszym okresie  NZW zaczeło współprace z innymi organizacjami niepodleglościowymi.Dlatego uzylem terminu "samozwańczą". Co ciekawe, działania  i cele tej organizacji były bardzo podobne do...UPA! Jedyną sensowną galęzio działalności stanowiła "kontrpropaganda"...
Ale i tak by na mnie psy wieszali, tu masz rację widocznie jestem mniej narodowym narodowcem :P

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 22, 2008, 14:14:45 »

Po prostu, podałes te fakty jako skutek bez przyczyny. To tak, jak byś napisał, że "Polacy zdobyli w 1945 Berlin a wielu Niemcow zginęło."-jak to odbierzesz? Nie jako przykład napaści Polski na niewinnych niemiaszków i czystkę etniczną? Bez podania kontekstu, jest to manipulacja :)

(...) dopiero w pózniejszym okresie  NZW zaczeło współprace z innymi organizacjami niepodleglościowymi.Dlatego uzylem terminu "samozwańczą".
Uświadom mnie, jakiego obiektywnego "kontekstu" nie podałem, pisząc o działaniach III Wileńskiej Brygady NZW?

W jakim "późniejszym okresie"? Od początku NZW prowadziło współpracę z NSZ, zaś Komitet Porozumienia Organizacji Polski Podziemnej powstał w marcu 1946 r.

Co do zarzutu, iż kpt. Rajs "Bury" nie podporządkował się rozkazowi o rozformowaniu V Brygady Wileńskiej AK... Cóż, taki zarzut można postawić większości oficerom AK, którzy kontynuowali walkę zbrojną po 19 stycznia 1945 r. Poza tym można uznać, że "Bury" w zasadzie wykonał rozkaz, bo V Brygada Wileńska AK została rozformowana, natomiast jej zwolnieni z przysięgi wobec Rządu Londyńskiego żołnierze dobrowolnie poszli za swoim dowódcą do NZW, gdzie powstał "nowy" oddział - III Wileńska Brygada NZW.
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

perva

  • Gość
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 22, 2008, 14:43:14 »

Uświadom mnie, jakiego obiektywnego "kontekstu" nie podałem, pisząc o działaniach III Wileńskiej Brygady NZW?
Ano, w 1939 roku jego oddział został zatrzymany przez uzbrojonych Bialorusinów walczących po stronie ZSRS, oraz-tu cytat z Wikipedii:
"Po 1944 tereny powiatu Bielsk Podlaski uważane były przez organizacje konspiracyjne za niebezpieczne dla partyzantki niepodległościowej ze względu na liczniejszą niż gdzie indziej agenturę NKWD i UB, składającą się w znacznej części z osób narodowości białoruskiej, najczęściej również byłych członków Komunistycznej Partii Polski (KPP) i Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (KPZB). Organizacje konspiracyjne zwalczały ją z całą bezwzględnością. Za współpracę z NKWD czy UB groziła kara śmierci. Wcześniej, w 1939 ujawniły się na tych terenach uzbrojone oddziały, które mordowały polskich żołnierzy oraz cywilów. Po wkroczeniu Armii Czerwonej rabowano polskie majątki, mordowano ich właścicieli, organizowano struktury partii komunistycznej, nawiązywano współpracę z NKWD i milicją w akcji zwalczania polskiego podziemia w latach 1939-1941 oraz udział w sporządzaniu list do wywózek na Syberię. Komitet Powiatowy PPR w Bielsku w 1945 był liczebnie najsilniejszy w województwie - z około 300 członków niemal wszyscy byli Białorusinami."
To jest kontekst.

W jakim "późniejszym okresie"? Od początku NZW prowadziło współpracę z NSZ, zaś Komitet Porozumienia Organizacji Polski Podziemnej powstał w marcu 1946 r.
Nie od początku. NZW  powstalo w listopadzie 1944. Do jego struktur weszły tez , co prawda,niektóre oddziały NSZ, ale te nie związane z AK.

Co do zarzutu, iż kpt. Rajs "Bury" nie podporządkował się rozkazowi o rozformowaniu V Brygady Wileńskiej AK... Cóż, taki zarzut można postawić większości oficerom AK, którzy kontynuowali walkę zbrojną po 19 stycznia 1945 r. Poza tym można uznać, że "Bury" w zasadzie wykonał rozkaz, bo V Brygada Wileńska AK została rozformowana, natomiast jej zwolnieni z przysięgi wobec Rządu Londyńskiego żołnierze dobrowolnie poszli za swoim dowódcą do NZW, gdzie powstał "nowy" oddział - III Wileńska Brygada NZW.
Oczywiście :P

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 22, 2008, 15:32:39 »

Uświadom mnie, jakiego obiektywnego "kontekstu" nie podałem, pisząc o działaniach III Wileńskiej Brygady NZW?
Ano, w 1939 roku jego oddział został zatrzymany przez uzbrojonych Bialorusinów walczących po stronie ZSRS, oraz-tu cytat z Wikipedii:
"Po 1944 tereny powiatu Bielsk Podlaski uważane były przez organizacje konspiracyjne za niebezpieczne dla partyzantki niepodległościowej ze względu na liczniejszą niż gdzie indziej agenturę NKWD i UB, składającą się w znacznej części z osób narodowości białoruskiej, najczęściej również byłych członków Komunistycznej Partii Polski (KPP) i Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (KPZB). Organizacje konspiracyjne zwalczały ją z całą bezwzględnością. Za współpracę z NKWD czy UB groziła kara śmierci. Wcześniej, w 1939 ujawniły się na tych terenach uzbrojone oddziały, które mordowały polskich żołnierzy oraz cywilów. Po wkroczeniu Armii Czerwonej rabowano polskie majątki, mordowano ich właścicieli, organizowano struktury partii komunistycznej, nawiązywano współpracę z NKWD i milicją w akcji zwalczania polskiego podziemia w latach 1939-1941 oraz udział w sporządzaniu list do wywózek na Syberię. Komitet Powiatowy PPR w Bielsku w 1945 był liczebnie najsilniejszy w województwie - z około 300 członków niemal wszyscy byli Białorusinami."
To jest kontekst.
To nie jest kontekst, jeno próba usprawiedliwienia "czystek etnicznych" Rajsa, dokonana przez autora hasła w Wikipedii. Ci rozstrzelani furmani nie mieli legitymacji PPR, a zawinili jedynie tym, że byli prawosławnymi Białorusinami. Równie dobrze mozna wymyślić "kontekst katyński" - polscy oficerowie (szczególnie kresowi) zawsze byli przeciwni władzy oraz państwu sowieckiemu i je zwalczali, więc ich likwidacja była dla sowietów racjonalnym czynem patriotycznym...

Co do tych podlaskich Białorusinów. Mam białoruskich przyjaciół w okolicach Hajnówki i Krynek, niektórych bardzo wiekowych. Jeden z nich opowiadał mi jak to było w czasie wojny. W 1939 r. słuzył w wojsku polskim i po klęsce udało mu sie przedostać do rodzinnej wsi, zajetęj już przez sowietów. Sowieci wprowadzili swoje porządki: rozstrzelali sołeckie władze i wybrali swoje, częsc mieszkańców została  wywieziona na Wschód, nałożono przymusowe deputaty, ale ludzie powoli zaczynali żyć normalnie, przystosowując się do zaistniałej sytuacji. Wtedy wkroczyli Niemcy: rozstrzelali sowieckie władze sołeckie i paru wioskowych "bolszewików", wprowadzili swoje władze i nałozyli własne deputaty i... wszystko znowu zaczęło sie toczyc według jakichś norm, do których trzeba się było przystosować. Wtedy wparowali sowieccy partyzanci i rozstrzelali sołtysa i tych, co "współpracowali" z Niemcami (znaczy się oddawali deputaty), zabrali mąkę i świnie i... poszli w las. Po nich wparowali polscy partyzanci, którzy zdziesiatkowali wieś za "współpracę" z Niemcami i sowietami i zabrali wszystko, co jeszcze mogło być do jedzenia we wsi. Nauczeni tymi doswiadczeniami wieśniacy, wystawili swoje czułki i jak tylko nadchodził od nich sygnał, że ku wsi zbliża  sie jakaś grupa zbrojnych, cala wioska wraz z dobytkiem kryła się we wcześniej przygotowanych w lesie ziemiankach...
Tyle o "niebezpiecznych dla polskości", wioskowych Białorusinach, których likwidował "Bury". Na Sylwestra jadę właśnie do jednego takiego, którego ojciec został nawet uhonorowany jakąś nagrodą paryskiej "Kultury" i odznaczeniem "londyńskim" - miał szczęscie, że jego wieś nie znalazła się na "szlaku bojowym" III Wileńskiej Brygady NZW, bo pewnie nie miałby okazji dostąpić tych niewątpliwych, patriotycznych zaszczytów.
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

perva

  • Gość
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 22, 2008, 15:47:02 »


To nie jest kontekst, jeno próba usprawiedliwienia "czystek etnicznych" Rajsa, dokonana przez autora hasła w Wikipedii. Ci rozstrzelani furmani nie mieli legitymacji PPR, a zawinili jedynie tym, że byli prawosławnymi Białorusinami. Równie dobrze mozna wymyślić "kontekst katyński" - polscy oficerowie (szczególnie kresowi) zawsze byli przeciwni władzy oraz państwu sowieckiemu i je zwalczali, więc ich likwidacja była dla sowietów racjonalnym czynem patriotycznym...
Czynem racjonalnym z punktu widzenia sowietów, niewątpliwie była.

Co do tych podlaskich Białorusinów. Mam białoruskich przyjaciół w okolicach Hajnówki i Krynek, niektórych bardzo wiekowych. Jeden z nich opowiadał mi jak to było w czasie wojny. W 1939 r. słuzył w wojsku polskim i po klęsce udało mu sie przedostać do rodzinnej wsi, zajetęj już przez sowietów. Sowieci wprowadzili swoje porządki: rozstrzelali sołeckie władze i wybrali swoje, częsc mieszkańców została  wywieziona na Wschód, nałożono przymusowe deputaty, ale ludzie powoli zaczynali żyć normalnie, przystosowując się do zaistniałej sytuacji. Wtedy wkroczyli Niemcy: rozstrzelali sowieckie władze sołeckie i paru wioskowych "bolszewików", wprowadzili swoje władze i nałozyli własne deputaty i... wszystko znowu zaczęło sie toczyc według jakichś norm, do których trzeba się było przystosować. Wtedy wparowali sowieccy partyzanci i rozstrzelali sołtysa i tych, co "współpracowali" z Niemcami (znaczy się oddawali deputaty), zabrali mąkę i świnie i... poszli w las. Po nich wparowali polscy partyzanci, którzy zdziesiatkowali wieś za "współpracę" z Niemcami i sowietami i zabrali wszystko, co jeszcze mogło być do jedzenia we wsi. Nauczeni tymi doswiadczeniami wieśniacy, wystawili swoje czułki i jak tylko nadchodził od nich sygnał, że ku wsi zbliża  sie jakaś grupa zbrojnych, cala wioska wraz z dobytkiem kryła się we wcześniej przygotowanych w lesie ziemiankach...
Tyle o "niebezpiecznych dla polskości", wioskowych Białorusinach, których likwidował "Bury". Na Sylwestra jadę właśnie do jednego takiego, którego ojciec został nawet uhonorowany jakąś nagrodą paryskiej "Kultury" i odznaczeniem "londyńskim" - miał szczęscie, że jego wieś nie znalazła się na "szlaku bojowym" III Wileńskiej Brygady NZW, bo pewnie nie miałby okazji dostąpić tych niewątpliwych, patriotycznych zaszczytów.
W takim razie udanego Sylwestra zyczę.

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 22, 2008, 16:02:30 »
Dzięki :) Myslę, ze będzie udany. Takie przaśno-chłopskie te moje Białorusiny, wiec sie pewnie jakichs blinów najem i bimbru opiję. Ale takoż ciekawie się z nimi rozmawia, bo to taka pechowa nacja, która ulegała przez cała historię, a to Litwinom, a to Polakom, a to Ruskim... i ich tożsamość narodowa w zasadzie miesci się jeno w języku (bo to, co się obecnie nazywa państwem - Białorusią, to taka groteska, bedąca wierzchołkiem tej pechowej historii). W związku z tym wszystkim mają ciekawy stosunek do tzw. dumy narodowej i narodowego przetrwania :D Jak sie z takimi ludźmi pogada przy wódeczce, przychodzą do głowy ciekawe wnioski...
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

perva

  • Gość
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 22, 2008, 16:15:33 »
Dzięki :) Myslę, ze będzie udany. Takie przaśno-chłopskie te moje Białorusiny, wiec sie pewnie jakichs blinów najem i bimbru opiję. Ale takoż ciekawie się z nimi rozmawia, bo to taka pechowa nacja, która ulegała przez cała historię, a to Litwinom, a to Polakom, a to Ruskim... i ich tożsamość narodowa w zasadzie miesci się jeno w języku (bo to, co się obecnie nazywa państwem - Białorusią, to taka groteska, bedąca wierzchołkiem tej pechowej historii). W związku z tym wszystkim mają ciekawy stosunek do tzw. dumy narodowej i narodowego przetrwania :D Jak sie z takimi ludźmi pogada przy wódeczce, przychodzą do głowy ciekawe wnioski...
Ale niekoniecznie ten ich stosunek jest prawidłowy. Może własnie dlatego, że taki mają, wiecznie wszystkim ulegali i żyją w  groteskowym państewku  ;)

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 22, 2008, 16:48:48 »
Dzięki :) Myslę, ze będzie udany. Takie przaśno-chłopskie te moje Białorusiny, wiec sie pewnie jakichs blinów najem i bimbru opiję. Ale takoż ciekawie się z nimi rozmawia, bo to taka pechowa nacja, która ulegała przez cała historię, a to Litwinom, a to Polakom, a to Ruskim... i ich tożsamość narodowa w zasadzie miesci się jeno w języku (bo to, co się obecnie nazywa państwem - Białorusią, to taka groteska, bedąca wierzchołkiem tej pechowej historii). W związku z tym wszystkim mają ciekawy stosunek do tzw. dumy narodowej i narodowego przetrwania :D Jak sie z takimi ludźmi pogada przy wódeczce, przychodzą do głowy ciekawe wnioski...
Ale niekoniecznie ten ich stosunek jest prawidłowy. Może własnie dlatego, że taki mają, wiecznie wszystkim ulegali i żyją w  groteskowym państewku  ;)
Nie wiem co to jest "stosunek prawidłowy" - "po bożemu" i bez prezerwatywy? :D
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

perva

  • Gość
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 22, 2008, 16:50:24 »
Dzięki :) Myslę, ze będzie udany. Takie przaśno-chłopskie te moje Białorusiny, wiec sie pewnie jakichs blinów najem i bimbru opiję. Ale takoż ciekawie się z nimi rozmawia, bo to taka pechowa nacja, która ulegała przez cała historię, a to Litwinom, a to Polakom, a to Ruskim... i ich tożsamość narodowa w zasadzie miesci się jeno w języku (bo to, co się obecnie nazywa państwem - Białorusią, to taka groteska, bedąca wierzchołkiem tej pechowej historii). W związku z tym wszystkim mają ciekawy stosunek do tzw. dumy narodowej i narodowego przetrwania :D Jak sie z takimi ludźmi pogada przy wódeczce, przychodzą do głowy ciekawe wnioski...
Ale niekoniecznie ten ich stosunek jest prawidłowy. Może własnie dlatego, że taki mają, wiecznie wszystkim ulegali i żyją w  groteskowym państewku  ;)
Nie wiem co to jest "stosunek prawidłowy" - "po bożemu" i bez prezerwatywy? :D
Nie kokietuj :P  ;D

Offline vooda

  • Mistrz - 1 dan
  • *
  • Wiadomości: 1091
  • Na semmey key andangon
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 22, 2008, 17:22:08 »
Nie kokietuję :P Za długo żyłem w PRL-u i mam awersję do różnych, wciskanych z pieśnia na ustach "prawidłowości" i "jedynie słusznych postaw", tudzież "kręgosłupów ideowych i moralnych". Jak ktoś chocby wspomni przy mnie o "prawidłowym stosunku", to mam go ochote zaraz trzasnąć prawidłami (takimi od usztywniania oficerek - chodzi o buty, oczywiscie) :D
"Motyle zbieram, Panie, gdy zdrzemną się w pszenicy, i paszteciki z nich baranie sprzedaję na  ulicy..."  (Lewis Carrol)

perva

  • Gość
Odp: Partyzancka historia spod Orłowa
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 22, 2008, 18:51:24 »
Nie kokietuję :P Za długo żyłem w PRL-u i mam awersję do różnych, wciskanych z pieśnia na ustach "prawidłowości" i "jedynie słusznych postaw", tudzież "kręgosłupów ideowych i moralnych". Jak ktoś chocby wspomni przy mnie o "prawidłowym stosunku", to mam go ochote zaraz trzasnąć prawidłami (takimi od usztywniania oficerek - chodzi o buty, oczywiscie) :D
Czyli ,odbyć stosunek prawidłowy? ;D