Swoją drogą, to w dobie braku miejsc parkingowych w mieście- przyjmiemy i ten "nagi" parking na Krzyżu Brunona. Rodem z Amerykańskich filmów miłosnych, chłopak z dziewczyną wjeżdża na wzgórze, parkuje samochód- w koło roztacza się widok na jezioro i oświetlone Las-Giżycko, zaczynają się całować, potem chłopak nieuważnie spuszcza (bez głupich domysłów) ręczny hamulec i samochód ląduje na torach zamiast w wodzie. Z opresji ratuje ich "Supermoher", który przypadkiem uczestniczył w pielgrzymce.

Już mamy scenariusz do naszego amatorskiego filmu - no przynajmniej jedną scenę miłosną z elementem grozy.

Tytuł filmu: "Moherowe szczęście". :hahaha: