Na początku debaty wiceburmistrz podkreślił, iż jedną z podstawowych kwestii, uzasadniajacych podciągnięcie modernizacji parku pod projekt rewitalizacji centrum miasta, jest kwestia finansowania. Później, kiedy padły pytania o to, czy "badano" inne scieżki finansowania (a sa takie możliwości, skoro wykorzystano je w miastach podobnej wielkosci, jak np. Brodnica, Szczytno, Olecko czy Pisz), zaczął się rakiem ze swoich pierwotnych stwierdzeń wycofywać. Minał się z prawda również w tym, iż modernizacja parku jest integralnym elementem całego projektu rewitalizacji i zmiany w planie (np. wyłaczenie parku z tego projekltu) spowodowałoby, iz wszystko poszłoby do kosza. Niedawno odpowiadałem na OFG na pytanie Zakrzy do pani burmistrz, dlaczego park nie jest jak dotąd wpisany w projekt rewitalizacyjny. Burmistrz stwierdziła, że jest jeszcze bardzo dużo czasu, bo nawet nie ogłoszono jeszcze konkursu na ten projekt i że zdążymy jeszcze dopisać do niego modernizację parku. A więc - wbrew słowom wiceburmistrza - wszystko jest jeszcze kwestią otwartą. Jest jeszcze czas na wprowadzenie poprawek do projektu modernizacji parku, zmieniającego proporcje modernizacji z podkreśleniem warstwy historyczno-edukacyjnej, miast botaniczno-edukacyjnej. Nie jest to też, jak powiadał wiceburmistrz, wyrzucenie 80 tys. zł (tyle ponoć kosztował projekt) w błoto, bowiem nie trzeba tworzyć nowego dokumentu, tylko na istniejącym materiale wyjsciowym dokonać korekt i poprawek, które będą na pewno o wiele mniej kosztowały. Istnieje coś takiego jak aktualizacja istniejacych projektów i planów, o czym zdaje się w swojej heroicznej obronie istniejącego dokumentu pan wiceburmistrz zapomniał.
Całkiem oddzielną sprawą do zbadania (którą już chyba z mojej inicjatywy zajma się media) jest kwestia planowanej wycinki parkowego drzewostanu. Odniosłem wrazenie, ze władze chca tę sprawę "wsunąć pod dywan" - dlatego chciałem ja poruszyć w debacie. W projekcie przesłanym do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wnioskowano o wycięcie 72 parkowych drzew. Regionalny Osrodek Badań i Dokumentacji zabytków w Olsztynie zaopiniował tę wycinkę negatywnie, bowiem drzewa wyznaczaja układ starych alei zabytkowego obiektu, w zwiazku z czym WKZ odrzucił projekt. Sprawa oparła się o Głównego Konserwatora Zabytków w Warszawie, który (prawdopodobnie bez żadnej wiedzy o realiach) unieważnił decyzję olsztyńskiego WKZ, zmniejszając jedynie obszar wycinki do 65 drzew. Wiceburmistrz podczas debaty stwierdził, iz chodzi o "drzewa chore", a to że są chore stwierdziła ponoć jakaś enigmatyczna "służba leśna". Wszędzie na świecie w zabytkowych parkach chore drzewa (o tym czy są chore decyduje specjalista dendrolog, a nie jakaś "słuzba leśna") się leczy, a wycinka jest ostatecznością ostateczną. Chciałbym wiedzieć, co to za opinia "słuzby leśnej". Chciałbym znać kulisy uniewaznienia decyzji WKZ wbrew opinii ROBiDZ. Wreszcie, chciałbym znać proporcje wycinki do całego stanu starodrzewu na modernizowanym obszarze, bo zaczynam mieć wrażenie, że ktoś tu robi sobie wprawki z urbanistyki i planuje całkiem nowe założenie według jakiegoś akademickiego "widzimisię".